Dzięki statystykom i mediom zewnętrznym możemy rozwijać dla Ciebie wyniki, relacje live i wiadomości oraz bezpośrednio wyświetlać treści takie jak filmy i posty z mediów społecznościowych.
Używamy technicznie niezbędnych plików cookie oraz – za Twoją zgodą – usług statystycznych i zewnętrznych mediów, np. Google Analytics, YouTube i mediów społecznościowych. Dane mogą być przekazywane zewnętrznym dostawcom. Polityka prywatności
Twoje ustawienia prywatności
Niezbędne
Działanie, bezpieczeństwo i zapisanie Twojego wyboru. Zawsze aktywne, nie można wyłączyć.
Google Analytics 4 do statystycznej analizy korzystania z naszej strony.
Włącza osadzone posty z mediów społecznościowych (np. Instagram).
Alexander Pointner, jeden z najbardziej utytułowanych trenerów w historii skoków, w swojej książce oferuje wgląd w historię i kulisy sukcesu, którego żadnemu trenerowi nie udało się do tej pory powtórzyć.
Niezaspokojone oczekiwania zgodne z regułą "szybciej, wyżej, dalej" doprowadziły go na skraj wyczerpania. Wprowadzał nowe metody szkoleniowe, zachęcał do niezłomnej wiary we własne możliwości, nawet kosztem doskonałości. Pointner szczerze opowiada o cienkiej linii dzielącej sukces od depresji, które ostatecznie dopadła i jego.
Fragment
"Wstęp - Biografia? Jeszcze jedna? Kogoś kto nie stoi już w świetle reflektorów? Kogoś kto desperacko próbuje powrócić i ogrzać się w ich świetle? Rachunek sumienia, podsumowanie? To bardzo dobre pytania. Dlaczego ktoś, kto przez ponad 10 lat był trenerem austriackiej kadry narodowej i uważany jest za jednego z najbardziej utytułowanych w swojej branży pisze książkę? Odpowiedź jest całkiem prosta – ponieważ w to co robię zawsze wkładam całego siebie, ponieważ nadal mi zależy, ponieważ nie umiem odpuścić.
Jeśli wystarczająco głęboko zagłębię się w otchłań swej duszy, to przyznam wprost, że chodzi o uznanie, o pokazanie tego, co udało mi się osiągnąć. Te dziesięć lat z austriacką kadrą to nie był los wygrany na loterii. Zawsze potrzeba szczęścia, jeśli chce się osiągnąć sukces. Ale potrzeba też ciężkiej codziennej pracy. Nigdy nie otrzymałem dokładnego zakresu obowiązków. Miałem być kreatywny i tworzyć. Zdaję sobie sprawę z faktu, że przez wielu nie byłem nigdy postrzegany jako trener, raczej jako manager. Dla mnie jednak praca na stanowisku oznaczała dbanie o cos więcej niż tylko aspekty techniczne. Chciałem widzieć jak najdalej, jak najszerzej, jak najwięcej, chciałem zbudować cos wielkiego. I udawało mi się, choć byłem rozdarty. Dla jednych byłem dobrym ojczulkiem, który da się lubić i o wszystkich dba, dla innych aroganckim i zarozumiałym bufonem, który pozjadał wszystkie rozumy …..