Dzięki statystykom i mediom zewnętrznym możemy rozwijać dla Ciebie wyniki, relacje live i wiadomości oraz bezpośrednio wyświetlać treści takie jak filmy i posty z mediów społecznościowych.
Używamy technicznie niezbędnych plików cookie oraz – za Twoją zgodą – usług statystycznych i zewnętrznych mediów, np. Google Analytics, YouTube i mediów społecznościowych. Dane mogą być przekazywane zewnętrznym dostawcom. Polityka prywatności
Twoje ustawienia prywatności
Niezbędne
Działanie, bezpieczeństwo i zapisanie Twojego wyboru. Zawsze aktywne, nie można wyłączyć.
Google Analytics 4 do statystycznej analizy korzystania z naszej strony.
Włącza osadzone posty z mediów społecznościowych (np. Instagram).
Fenomenalny Anders Jacobsen z Norwegii jest na dobrej drodze do powtórzenia czterech wygranych, które świętował Sven Hannawald w 50. Turnieju 4 Skoczni. Po niezwykłym i niebezpiecznym skoku na 131 m w pierwszej serii zawodnik był dziewiąty na półmetku.
Końce jego nart skrzyżowały się przy wybiciu, a lot był bardzo niestabilny. Dzięki imponującej odległości 143 m w finale zawodnik wywalczył drugą wygraną z 277,7 punktu.
"Mój pierwszy skok był bardzo dobry i silny, ale końce nart skrzyżowały się i narty zaczęły się trząść. Mogłem spróbować 360", zażartował zwycięzca po konkursie. "Jeśli będę miał tyle samo energii podczas następnych dwóch konkursów, będzie dobrze. Oczywiście chcę wywalczyć również trzecie zwycięstwo w Turnieju 4 Skoczni", powiedział Jacobsen.
Tak więc Gregor Schlierenzauer, lider na półmetku, nie wywalczył czwartego zwycięstwa na skoczni olimpijskiej. Pod koniec Austriak miał tylko 0,9 punktu mniej niż zwycięzca z 134 m i 136,5 m (276,8 punktu). Schlierenzauer ma teraz 12,5 punktu mniej niż Jacobsen w klasyfikacji generalnej, ale skoczek na pewno postara się zawalczyć o prowadzenie w trzeicm oknkursie na Bergisel w Innsbrucku.
Świetny występ Norwegów uzupełnili Anders Bardal (136,5 m i 135,5 m; 267,2 punktu) i Tom Hilde (133,5 m i 138 m; 266,4 punktu) na miejscach trzecim i czwartym.
Dwaj zawodnicy z Polski uplasowali się tuż za Norwegami. Z odległościami 134,5 m i 135 m (265,7 punktu) Maciej Kot skakał stabilnie i osiągnął najlepszy wynik w Pucharze Świata w swojej karierze. Za nim uplasował się Kamil Stoch i Dimitry Vassiliev (obaj 261,8 punktu). To kolejny dobry rezultat weterana z Rosji, który walczy teraz o podium w klasyfikacji generalnej Turnieju 4 Skoczni.
Dobry występ Niemców
Na oczach 20 500 widzów Niemcy pokazali dobry występ. Ośmiu skoczków przeszło do finału, Andreas Wellinger (133 m i 131,5 m; 253,0 punkty) i Andreas Wank (128 m i 132 m; 252,5 punktu) byli dziś silniejsi niż ich bardziej doświadczeni koledzy z drużyny. Severin Freund był 15. ze 129,5 m i 130,5 m oraz łączną notą 251,9 punktu. "Konkurs mógłby być dla mnie bardziej udany", powiedział później Severin Freund. Freund, który był trzeci w Oberstdorfie, jest teraz piąty w klasyfikacji generalnej.
Weteran Martin Schmitt, siódmy na półmetku, poleciał w finale na 129 m i nie obronił pozycji. Skoczek zajął 14. miejsce, o jedno oczko wyżej niż Freund. Jeden z najlepszych we wczorajszych treningach i kwalifikacjach, Michael Neumayer (246,1 punktu), był 21. Do finału przeszli także Maximilian Mechler (22.), Danny Queck (23.) i Richard Freitag (25.).
Ammann i Loitzl wypadli
Jeden z głównych zawodników walczących o tytuł w klasyfikacji generalnej, Simon Ammann (124 m; 112,8 punktu) przegrał pojedynek KO z Kamilem Stochem i nie przeszedł do finału jako jeden ze "szczęśliwych przegranych". "Zarówno wczoraj, jak i dziś podczas serii próbnej skakałem dobrze. Brakowało mi tylko 3,4 lub 5 metrów, było bardzo blisko. Szkoda, że to stało się właśnie tu", powiedział Szwajcar, dla którego walka o pierwszą wygraną w Turnieju 4 Skoczni właśnie się zakończyła.
Wolfgang Loitzl - 14. w Oberstdorfie - również nie zakwalifikował się do drugiej serii. Austriak był 33 z odległością 126 m (117,6 punktu). Ten sam los spotkał jego kolegów z drużyny Michaela Hayboecka (31.) i Martina Kocha (39.). Obaj skoczkowie przegrali z Polakami, podobnie jak podczas zawodów w Oberstdorfie.
Żadnych punktów dla Japończyków
Żaden Japończyk nie uzyskał dziś punktów Pucharu Świata. Po dobrym początku sezonu Taku Takeuchi (37.) i Reruhi Shimizu (45.) przegrali z Thomasem Morgensternem i Richardem Freitagiem.
Lukas Hlava, który dobrze skakał w kwalifikacjach i serii próbnej, upadł i nie osiągnął kolejnego dobrego rezultatu. Czech lądował na 128 m, ale stracił równowagę na dojeździe. Lepiej powiodło się innym skoczkom głównego trenera, Davida Jirouteka. Jan Matura i Roman Koudelka zajęli 16. i 18. miejsce.
Po drugim konkursie 61. Turnieju 4 Skoczni Anders Jacobsen utrzymuje prowadzenie z 586,3 punktu. Za nim znajduje się Gregor Schlierenzauer (573,8 punktu). Na miejscu trzecim plasuje się drugi najlepszy Norweg, Tom Hilde (547,7 punktu). Severin Freund, najlepszy Niemiec, jest piąty (542,7 punktu).